Posted by Lilo | Posted in Codzienność | Posted on 04-10-2011
Groszek rośnie. Niezaprzeczalnie pnie się w górę.
Matka postanowiła wzorem Deszczowców urządzić Groszkowi kącik w salonie.
W salonie stoi Matki laptop, na półkach stoją Matki książki. W salonie znajduje się absolutnie wszystko, co Matce do szczęścia potrzebne.
W salonie rozłożył się też Groszek. Jeżdzi samochodzikiem po swoich piankowych puzlach. Posiada dwie własne półeczki z książkami i zabawkami. Posiada też kosz, z którego z mozołem wyciąga pluszaki, gumiaki i inne cuda.
No, ale Groszek rośnie. Potrzebuje stolik i krzesełko. Potrzebuje materacyk na dzienne drzemki. Potrzebuje własny, prywatny regalik, bo zabawek przybywa.
Cóż z tego, że Groszek potrzebuje to wszystkio za jakieś 2 miesiące, kiedy dojdzie do odpowiedniego wieku.
Matka oszalała już teraz i roztacza wizje. Przeszukuje sklepy, przeszukuje blogi, w myślach sprowadza tkaniny i zabawki zza oceanu.
A w między czasie planuje podróż Na Koniec Świata, czyta o Montessori i NVC.
Posted by admin | Posted in Ubrania | Posted on 03-10-2011
Matka w końcu przekonała się do wełny. Tej zimy Groszek na pewno marzł nie będzie.
Matka ma zamiar ubierać Groszka według potrójnej zasady Deszczowców:
1. Wełniana bielizna,
2. Wełniany lub polarowy pajac,
3. Wodo- i wiatroodporny kombinezon.
Matka zakupiła rajstopki i body znanego deszczowcowego producenta oraz polarowego pajaca i wełniane skarpetki:


Posted by admin | Posted in Wnętrza | Posted on 29-09-2011
Groszek dostał nowy talerzyk. Do talerzyka dołączone są dwie łyżeczki w pasujących kolorach.
Zestaw ma same zalety:
-antypoślizgowy spód,
-ścianki, dzięki którym dziecku łatwiej jest nałożyć jedzenie na łyżeczkę,
-krótkie łyżeczki z gumowymi uchwytami, łatwe do trzymania w rączce,
-zestaw można myć w zmywarce i podgrzewać w mikrofali
Posted by admin | Posted in Codzienność, Kamienie milowe | Posted on 28-09-2011
Groszek po raz pierwszy wstał sam. Matka posadziła Groszka na podłodze w kuchni, obróciła się by wyjąć jogurt z lodówki i, gdy zamknęła drzwiczki, ujrzała Groszka stojącego przed nią.
“Jezus, Maria! Matko Boska!”- wykrzyczała Matka sprowadzając tym samym Groszka ponownie do pozycji siedzącej.
Posted by admin | Posted in Codzienność | Posted on 22-09-2011
Po dwutygodniowej przerwie Matka postanowiła ponownie zawitać w przedszkolu. Wszak Groszek potrzebuje towarzystwa, a ponieważ w Krainie Deszczowców spotkanie dzieci na placu zabaw jest prawie niemożliwe należało poszukać innych opcji. Matka i Groszek uczęszczają więc w czwartki do otwartego przedszkola.
Matka traktuje przedszkole z należytą powagą i tylko problemy zębowe Groszka oraz ból po wyrwanym zębie mądrości były w stanie powstrzymać ją od pojawienia się w tym przybytku zabawy.
Matka zapakowała Groszka i ruszyła przed siebie. Tym razem jednak nie biegła, nie dyszała i nie wylewała hektolitrów potu pędząc przed siebie i spoglądając nerwowo na zegarek. Matka postanowiła wzorem deszczowców wyluzować i potraktować całość jako miłą rozrywkę.
W wyniku tego bezstresowego podejścia Groszek usnął, a Matka dotarła na miejsce, gdy wszczyscy już siedzieli w kółku i śpiewali.
Groszek najpierw bardzo się zdziwił. Potem poczuł się nieswojo, a przy “Boogie, boogie” zapłakał. Matki interwencja była szybka i skuteczna, więc po chwili Groszek spokojnie siedział i konsumował lunch, od czasu do czasu próbując zwędzić nóż ze stołu.
Tym razem nam się trafiło, bo było aż sześcioro dzieci w wieku Groszka. Matka zatarła ręce z radości. Niech się maluch bonduje. Groszek jednak nie wykazywał nimi specjalnego zainteresowania całą swoją uwagę skupiając na samochodach i ich kołach…
Posted by admin | Posted in Codzienność | Posted on 21-09-2011
Dzisiaj Groszek obudził się o jakiejś zupełnie abstrakcyjnej dla Matki godzinie. Za oknem było szaro, a zegarek pokazywał 6:40. Jeden rzut oka na komórkę i Matka już wiedziała, że z dalszego snu nici. Groszek przespał ponad 13 godzin, więc nie było możliwości skłonienia go do powrotu w objęcia Morfeusza.
Chcąc, nie chcąc Matka zwlokła się z łóżka zabierając małego z sobą. Był w doskonałym nastroju. Dużo się uśmiechał, piszczał i przytulał. Matka postawiła więc na intensywną zabawę i tak o godzinie 10 Groszek był już zupełnie wykończony. Matka i Groszek udali się więc na ponad dwugodzinna drzemkę, z przerwą na karmienie. Potem zaś bawili się aż do wieczora. Całe 8 godzin.
Czyżby szykowało się przejście z 2 drzemek dziennych na jedną?