Posted by Lilo | Posted in Codzienność | Posted on 26-12-2011
Przeziębienie Groszka okazało się trzydniówką. Po kilku dniach temperatura spadła, a na plecach i brzuszku pojawiła się wysypka, która po 3 dniach znikła.
W międzyczasie udaliśmy się na kontrolę lekarską. Groszek zgodnie ze statystyką potroił swoją wagę urodzeniową oraz urósł 3 cm od ostatniego badania.
Posted by Lilo | Posted in Codzienność | Posted on 11-12-2011
Po prawie 7 tygodniach nieobecności wróciliśmy do Krainy Deszczowcow. Przywitał nas śnieg, ciemność i wychlodzony dom.
Groszek dostał jet laga i pociągnal nas za sobą. Chodzimy spać o 15, a wstajemy o 3 nad ranem. Dużą pomoca byłoby pewnie wystawianie go na slonce, niestety przeziebil się i goraczkuje, wiec na razie siedzi w domu.
Jakby tego wszystkiego było malo, zaczęły mu wychodzić dolne czwórki, wiec cierpi biedaczek okrutnie.
Pozostaje nam jedynie czekać, aż wszystko się unormuje.
Posted by Lilo | Posted in Codzienność | Posted on 16-10-2011
Groszek obudził się o 6.30 i rozejrzał dokoła. Rodzice spali lub udawali, że śpią.
Cóż, Groszek poczuł wielką ochotę zakomunikować światu, że nowy dzień nastał. Udał się do okna, odsłonił zasłonkę i rozpoczął swój monolog…
13 godzin później zasnął wymęczony swoim całodziennym paplaniem.
Posted by Lilo | Posted in Codzienność | Posted on 12-10-2011
Groszek, tak jak przeciętne dziecko w Krainie Deszczowców je 4 posiłki dziennie.
Śniadanie (godz.9) : kaszka
Lunch (godz.12-13) : kanapki + owoc
Obiad (godz.16) : to, co jemy my, lub specjalnie dla niego przygotowany posiłek lub słoiczek
Kolacja (godz.19) : kaszka
W międzyczasie dostaje świeże lub suszone owoce, czasem jakieś ciasteczko lub jogurcik. Po każdym posiłku jest dokarmiany piersią.
Groszek je sam palcami. Ostatnio zaczął używać łyżki. Potrzebuje pomocy w nałożeniu jedzenia na łyżkę, ale do buzi trafia sam. Czasami gdy mu się spieszy pozwala dokarmiać się łyżeczką.
Groszek pije soki okazjonalnie, do posiłków pije wodę.
Na kanpkach dostaje głownie ser żółty lub brązowy, makrelę w sosie pomidorowym, pasztet, prim, awokado, banana, pieczoną w domu wędlinę lub domowej roboty pasty warzywne.
A obiadki gotuje Matka z tej książki:

Posted by Lilo | Posted in Codzienność, Wnętrza | Posted on 07-10-2011
To już druga zima Groszka w Krainie Deszczowców, ale z tej pierwszej niewiele pamięta. Wtedy z pewnością było mu cieplutko w ramionach mamy i taty.
Teraz jednak Groszek stał się istotą przypodłogową i trzeba sprawić, żeby tam na dole było mu przytulnie i cieplutko. Matka szuka więc dywanu dla Groszka. Nie zwykłego, ale takiego naj, naj, dla małej ukochanej istotki, która będzie na nim rozkładać swoje klocki i oglądać książeczki.
Matce najbardziej podobają się dywany wełniane produkowanę przez firmę Haba. Takie jak te:

i taki ze smokiem

albo takim

albo łąka

miasteczko też jest fajne

Dywany do kupienia w sklepie Sprell i Miss Muffet.
Posted by Lilo | Posted in Codzienność | Posted on 06-10-2011
W Krainie Deszczowców rozpadało się na dobre. I Matka codziennie budzi się przy szumie wiatru i stukocie kropel deszczu o szybę. Najgorsze jest to, że Matka wie, co będzie dalej. A raczej czego na pewno nie będzie. Nie będzie słońca, nie będzie błekitnego nieba, nie będzie zieleni drzew.
Będzie za to deszcz, szum wiatru i ciemność. Ciemność o poranku i ciemność podczas powrotu z pracy. Przy odrobinie szczęścia poprawi się trochę w okolicach kwietnia.
Matka wypija poranną kawę, zapala światła w całym domu i ubiera ciepłe skarpety. Matka chciałaby być teraz w Dolinie Muminków, pakować suche igliwie do brzuszka szykując się do zimowego snu…
Posted by Lilo | Posted in Codzienność | Posted on 04-10-2011
Groszek rośnie. Niezaprzeczalnie pnie się w górę.
Matka postanowiła wzorem Deszczowców urządzić Groszkowi kącik w salonie.
W salonie stoi Matki laptop, na półkach stoją Matki książki. W salonie znajduje się absolutnie wszystko, co Matce do szczęścia potrzebne.
W salonie rozłożył się też Groszek. Jeżdzi samochodzikiem po swoich piankowych puzlach. Posiada dwie własne półeczki z książkami i zabawkami. Posiada też kosz, z którego z mozołem wyciąga pluszaki, gumiaki i inne cuda.
No, ale Groszek rośnie. Potrzebuje stolik i krzesełko. Potrzebuje materacyk na dzienne drzemki. Potrzebuje własny, prywatny regalik, bo zabawek przybywa.
Cóż z tego, że Groszek potrzebuje to wszystkio za jakieś 2 miesiące, kiedy dojdzie do odpowiedniego wieku.
Matka oszalała już teraz i roztacza wizje. Przeszukuje sklepy, przeszukuje blogi, w myślach sprowadza tkaniny i zabawki zza oceanu.
A w między czasie planuje podróż Na Koniec Świata, czyta o Montessori i NVC.
Posted by admin | Posted in Codzienność, Kamienie milowe | Posted on 28-09-2011
Groszek po raz pierwszy wstał sam. Matka posadziła Groszka na podłodze w kuchni, obróciła się by wyjąć jogurt z lodówki i, gdy zamknęła drzwiczki, ujrzała Groszka stojącego przed nią.
“Jezus, Maria! Matko Boska!”- wykrzyczała Matka sprowadzając tym samym Groszka ponownie do pozycji siedzącej.
Posted by admin | Posted in Codzienność | Posted on 22-09-2011
Po dwutygodniowej przerwie Matka postanowiła ponownie zawitać w przedszkolu. Wszak Groszek potrzebuje towarzystwa, a ponieważ w Krainie Deszczowców spotkanie dzieci na placu zabaw jest prawie niemożliwe należało poszukać innych opcji. Matka i Groszek uczęszczają więc w czwartki do otwartego przedszkola.
Matka traktuje przedszkole z należytą powagą i tylko problemy zębowe Groszka oraz ból po wyrwanym zębie mądrości były w stanie powstrzymać ją od pojawienia się w tym przybytku zabawy.
Matka zapakowała Groszka i ruszyła przed siebie. Tym razem jednak nie biegła, nie dyszała i nie wylewała hektolitrów potu pędząc przed siebie i spoglądając nerwowo na zegarek. Matka postanowiła wzorem deszczowców wyluzować i potraktować całość jako miłą rozrywkę.
W wyniku tego bezstresowego podejścia Groszek usnął, a Matka dotarła na miejsce, gdy wszczyscy już siedzieli w kółku i śpiewali.
Groszek najpierw bardzo się zdziwił. Potem poczuł się nieswojo, a przy “Boogie, boogie” zapłakał. Matki interwencja była szybka i skuteczna, więc po chwili Groszek spokojnie siedział i konsumował lunch, od czasu do czasu próbując zwędzić nóż ze stołu.
Tym razem nam się trafiło, bo było aż sześcioro dzieci w wieku Groszka. Matka zatarła ręce z radości. Niech się maluch bonduje. Groszek jednak nie wykazywał nimi specjalnego zainteresowania całą swoją uwagę skupiając na samochodach i ich kołach…
Posted by admin | Posted in Codzienność | Posted on 21-09-2011
Dzisiaj Groszek obudził się o jakiejś zupełnie abstrakcyjnej dla Matki godzinie. Za oknem było szaro, a zegarek pokazywał 6:40. Jeden rzut oka na komórkę i Matka już wiedziała, że z dalszego snu nici. Groszek przespał ponad 13 godzin, więc nie było możliwości skłonienia go do powrotu w objęcia Morfeusza.
Chcąc, nie chcąc Matka zwlokła się z łóżka zabierając małego z sobą. Był w doskonałym nastroju. Dużo się uśmiechał, piszczał i przytulał. Matka postawiła więc na intensywną zabawę i tak o godzinie 10 Groszek był już zupełnie wykończony. Matka i Groszek udali się więc na ponad dwugodzinna drzemkę, z przerwą na karmienie. Potem zaś bawili się aż do wieczora. Całe 8 godzin.
Czyżby szykowało się przejście z 2 drzemek dziennych na jedną?